Japonia

Pogadajmy o japońskich lisach Kitsune - Kyoto, Japonia

W dzisiejszym odcinku zabieram Was do Kyoto. Odwiedzimy słynne święte miejsce, gdzie opowiem Wam między innymi o co chodzi z tymi pomarańczowymi bramami, a także poznamy lepiej symbolikę tajemniczych lisów kitsune Pokażę Wam też jak wygląda komunikacja pociągami, pójdziemy na gigantyczne sushi, połazimy uliczkami Kyoto za dnia, ale i też odwiedzimy klimatyczne miejsca wieczorem. Zaczynamy od klasycznej vlogowej kawusi i podróży z Osaki do Kyoto! Zapraszam :)

Kitty R.

W dzisiejszym odcinku zabieram Was do Kyoto. Odwiedzimy słynne święte miejsce, gdzie opowiem Wam między innymi o co chodzi z tymi pomarańczowymi bramami, a także poznamy lepiej symbolikę tajemniczych lisów kitsune Pokażę Wam też jak wygląda komunikacja pociągami, pójdziemy na gigantyczne sushi, połazimy uliczkami Kyoto za dnia, ale i też odwiedzimy klimatyczne miejsca wieczorem. Zaczynamy od klasycznej vlogowej kawusi i podróży z Osaki do Kyoto! Zapraszam :)

Hiroshima i kąpiel leśna

W dzisiejszym odcinku istny dualizm - najpierw smutna i trudna historia czyli Hiroshima i wybuch bomby atomowej, a w drugiej części świątynia buddyjska ukryta w górach, czyli japońska kąpiel leśna.

Kitty R.

W dzisiejszym odcinku istny dualizm - najpierw smutna i trudna historia czyli Hiroshima i wybuch bomby atomowej, a w drugiej części świątynia buddyjska ukryta w górach, czyli japońska kąpiel leśna.

Osaka w rytmie jazz

Z Tokyo pojechaliśmy do Osaki. Tam po raz pierwszy zmagam się z niewpuszczeniem do knajpy, ponieważ jestem obcokrajowcem. Ale znajduję inne opcje, gdzie mnie przyjmują miło, więc jest dobrze. Zmęczeni miastem, jedziemy poza nie i uprawiamy porządną kąpiel leśną. Idziemy wzdłuż rzeki i tysiąca odcieni zieleni ku klasztorowi buddyjskiemu gdzieś w górach. Po drodze mijamy małe buddyjskie kapliczki a u celu odpalam świeczkę i kadzidła. Po użyciu google translate okazuje się że za pomyślność na egzaminach, więc jakby ktoś potrzebował dajcie znać, bo moje intencje były inne, a maturę już mam. W drodze powrotnej gubimy się, ale nieintencjonalnie łapiemy autostop z bardzo fajną Japonką, która ma najpiękniejszy śmiech na świecie! Podrzuca nas do miasteczka, już z prostym dojazdem do domu. Znów wjechaliśmy z dumą jako potomkowie Chopina. Fantastyczna przygoda! I jeszcze wisienka na torcie wydarzeń (tak jakbyśmy mogli udźwignąć więcej wrażeń?): koncert jazzowy w świątyni buddyjskiej! Seriously, co jeszcze ten świat nam pokaże?

Kitty R.

Marzyłam o Tokyo!

Japonia. Zawsze żyłam w przekonaniu, że to jedyny kraj w którym nigdy nie byłam, ale czułam, że mogłabym tu mieszkać. A teraz spontanicznie tu przylecieliśmy, więc nadszedł czas, by zweryfikować to moje wyobrażenie. Wiele rzeczy i sytuacji tu nie rozumiem. Nawet przy najprostszym znaku rozkładam się już na literach. Pozostaje mi grzecznie kiwać głową i próbować ładnie zachować. Na każdym kroku czuję, że jest tu niewiarygodnie spokojnie. Tak jakby cisza w lesie, tylko że w mieście. Nigdzie indziej też nie czułam takiej cierpliwości w tłumie co tu. Fala ludzi mnie nie męczy, tylko płynę w niej sobie spokojnie. Przedziwne! Cieszę się też, że zatrzymaliśmy się w Asakusa, trochę dalej od centrum. Tutaj jeszcze wolniej i ciszej przemykają rowerzyści. A my chodzimy pustymi uliczkami tak pięknymi, że gdzie się nie obrócę tam magiczny kadr. I jeszcze jedzenie. Co to są za smaki wspaniałe; od grillowanej makreli, tatara z tuñczyka, tostów z wołowiną, po choćby kanapkę z truskawkami. Wszystko jest zaskakujące i umami. Tyle i aż tyle pierwszych wrażeñ.

Kitty R.